Fundacja pomocy zwierzętom  Chow-Chow  
Strona główna      Sprawozdania      2010
Wydrukuj tę stronęDodaj do ulubionych
 
                        Co zrobiliśmy w 2010roku.
Jeszcze pod koniec roku 2009 trafiła pod nasze skrzydła Tabia. 
    Sunia znaleziona na ulicy w Gadańsku. Była wyziębiona, zagłodzona i chora. Miała m.in. zaawansowaną grzybicę skóry, stan zapalny oczu
    spowodowany zmianami genetycznymi i entropium. Finansowalismy jej leczenie . Sunia jest teraz piękna i szczęśliwa w nowym domu.
Przez kilka miesięcy finansowaliśmy hotel i leczenie Fiony.
    Fiona kilka razy trafiała na Paluch. Znalazła cudowny dom. W licu odeszła za Tęczowy Most (udar mózgu). Ostatnie miesiące życia spędziła jak w raju.
Latem wykupiliśmy piękną, młodą ,rodowodową sunię ze schroniska pod Wejherowem.
    Niestety sunia też już odeszła.
Zabraliśmy ze schroniska w Myszkowie mieszańca chow chow.
    Finansowaliśmy jego leczenie, kastrację i hotel.
Najbardziej spektakularną akcją była próba ratowania Luxa.
    Pies był katowany przez właściciela, postrzelony a na koniec wyrzucony z pędzącego samochodu,  trafił do schroniska w Myszkowie.
    Robiliśmy wszystko, co w ludzkiej mocy żeby go ratować.
    Błyskawicznie zebraliśmy potrzebne pieniądze.  Lekarz robił co mógł, żeby go ratować. Przeprowadził kilka operacji i transfuzję krwi.
    Byliśmy wzruszeni, kiedy zaproponowano nam bezpłatną krew od psich  krwiodawców.
    Pół Polski trzymało kciuki. Niestety Lux nie dał rady.
    Smutno się robi, jak te biedne, zmaltretowane psiaki znajdują pomocną dłoń, kochające domy i tak szybko odchodzą.
    Pociechą jest to, że te ostatnie chwile spędzają wśród dobrych, życzliwych ludzi. Umierają godnie, otoczone troską i miłością.
    Nie są niepotrzebnym nikomu śmieciem.
Dużo więcej szczęścia miała nasza pupilka Misia.
    Ciężko chorą sunię wyrzucono na stadionie pod Warszawą. Długo trwało nim udało się złapać oszalałego ze strachu i bólu zwierzaka.
    Misia miała babeszjozę. Kiedy była już bezpieczna w hoteliku okazało się, że ma ropomacicze. Misia miała ogromną wolę zycia i przetrwała.
    Ma cudowny dom w Jaworznie. Jej uśmiech sprawia, że wierzymy w sens naszej pracy.
Następna szczęściara to Coffee.
    Wyrzucona na autostradę, schorowana i wyeksploatowana niemal na śmierć.
    Ona wiernie czekała przy tej drodze na swojego oprawcę. Umierała z głodu i wyziębienia ale trwała, bo może Pan zaraz po nią wróci...
    Coffee mieszkała u mnie 3 miesiące. Przeszła mnóstwo bolesnych zabiegów.  Jest zdrowa, odżywiona i zadbana.
    Już nigdy więcej nie będzie musiała rodzić.  Czeka na nią kochający dom i nowe, szczęśliwe życie.
Kolejny szczęściarz to Max.
    Chowek ma kochający dom. zachorował na babeszjozę. Żle leczona choroba doprowadziła go do stanu agonii.
    Właściciel poprosił nas o pomoc w sfinansowaniu leczenia. Max trafił do świetnej, renomowanej kliniki na intensywne leczenie.
    Udało się, psiak żyje. Jak zwykle dobre duszyczki nie zawiodły. Uzbieraliśmy potrzebną kwotę na leczenie.
    Nie mogliśmy dopuścić, żeby psiak umarł tylko dlatego, że jego rodzina nie miała juz pieniędzy na ratowanie przyjaciela.
                                                                                                                                                                                               aut.Iwona Muszyńska
 
 
Fiona       -   75 zł
Tabia       -  300 zł
Misia       -1.845 zł
Karo        -  808 zł
Smerfetka   -  300 zł
Lux         -1.214 zł
Coffe       -1.619 zł
Max         -1.350 zł
           ----------
             7.511 zł

Dla Fundacji Straży Ochrony Zwierząt przekazaliśmy 265 zł.
księgowość - 500 zł
koszt utrzymania strony -17 zł
wizytówki i pieczątki -220 zł
opłata za konto bankowe i przelewy -124 zł
 
W 2010 roku dzięki chojności naszych niezawodnych darczyńców zebraliśmy  6.602 zł, a na aukcjach Allegro 2.811 zł za magnesy, kalendarze ,cegiełki i inne fanty wysłane przez ludzi , którym nie jest obojętny los chowków w potrzebie.
 
 W imieniu wszystkich adoptusi dziękujemy z całego serca .